piątek, 11 stycznia 2013

Zmiany.

Już dziś możecie spodziewać się posta o tym co wydarzyło się w ostatnich miesiącach mojego życia. Zapraszam do lektury wieczorem.

Stripper

czwartek, 10 stycznia 2013

Welcome back!


Cześć !


To znowu ja, z ciekawości zajrzałam na bloga. Nie ukrywam, że myślę cały czas o kontynuowaniu, choć przy moim trybie życia jest trudno znaleźć na to czas.
W każdym razie, zalogowałam się i co widzę, kilka nowych komentarzy oraz mnóstwo wyświetleń mimo mojej nieobecności. Postanowiłam więc spróbować ponownie i tym razem się nie poddać.

Jedna z czytelniczek zadała mi kilka pytań. Pozwolę sobię moja droga na upublicznienie tego komentarza by móc do niego się odnieść.


Cześć!
Chciałam Ci zadać kilka pytań dotyczących Twojego zawodu.
Przeczytałam Twój blog, Twoje odczucia co do zarobków- to mi się jakoś tak rzuciło w oczy.
A chciałam Cię zapytać : co czułaś, co czujesz wychodząc na scenę, gdy faceci zamawiają prywatny striptiz i patrzą na Ciebie, dotykają Cię? Czy w ten sposób można się jakoś dowartościować jako kobieta, bo przecież aż tylu mężczyzn nie ogląda dziewczyny w jednym miejscu i w takiej sytuacji, że mężczyznom się podoba jej ciało, budzi pożądanie? 
Z jakim wykształceniem dziewczyny tańczą w Twoim klubie? Dlaczego zdecydowały się na tą pracę?
Czy wykonując ten zawód można mieć przyjaciół? Czy nigdy się nie bałaś tego, że może ktoś znajomy wejdzie do tego klubu i zobaczy Cię nagą? Nigdy się nie bałaś, że trafisz na jakiegoś niepoczytalnego gościa, który zrobi Ci krzywdę?
Czy to jest zawód na dłuższą metę? Jak się to ma finansowo? Musisz być zawsze dyspozycyjna? Zawsze musisz być od 21 do 4 w pracy?
Pozdrawiam :)

  • co czułaś, co czujesz wychodząc na scenę


 Szczerze powiem, że nie czuję nic. Staram się nie myśleć o tym co robię,   czasem mam wrażenie, że wchodząc do klubu przeistaczam się w robota. Słyszę swoją piosenkę, słynny cytat "zatańczy Monika..." Wstaję, kierując się w stronę rurki. Zawsze zwracam uwagę na to ile jest ludzi, czy są zajęci bądź zaintersowani moją osobą. Robię to dlatego, że każdy z tych czynników ma wpływ na to co czuję tańcząc na rurce.
Jest to swego rodzaju zmanierowanie, po kilku latach odechciewa ci się starań, bo dobrze wiesz, że to jak zatańczysz na rurce nie ma nic do tego ile zarobisz z gościem. Możesz być najlepszą tancerką a nie zarobisz złamanej złotówki.


Jednym z przykładów jest to, że kiedy widzę pełną salę gości, mnóstwo potencjalnych klientów, którzy od razu mobilizują mnie by "zareklamować się jako najlepszy towar spośród wszystkich", wiem że brzmi to brutalnie, ale niestety tak jesteśmy traktowane. Natomiast jeśli widzę na sali dwóch starszych panów i dwóch chłopaczków, którzy prawdopodobnie dopiero odebrali dowód osobisty, mam wszystko w nosie, ruszam się jak mucha w smole ze wzrokiem zobojętnienia, często nawet nie wykonując toplessu. Często mówię sobie "Jaka praca, taka płaca" skoro ja nie mam nic z pokazania nagich piersi oni też nic nie dostaną za darmo.

  •  gdy faceci zamawiają prywatny striptiz i patrzą na Ciebie, dotykają Cię?

Gdy pytają nie o taniec prywatny.. bywa różnie, z reguły "markowy uśmiech" no i idę. Choć zdarza się, że gość obrzydza mnie na tyle, że nie jestem w stanie iść i zatańczyć, wtedy polecam jedną z tancerek, którym nie będzie przeszkadzał widok starszego pana, przypominającego twojego dziadka...
Na dotykanie również staram się nie pozwalać. Jeśli sam gość jest grzeczny, nie zasugeruję mu by złapał mnie za pierś, natomiast są tacy co ręce pchają wszędzie gdzie się da, a moim zadaniem jest wić się tak by przypadkiem nie włożył brudnej łapy w moje ciało. Bywa to naprawdę trudne, jednym ze sposobów jest upomnienie, jeśli dalej będzie próbował taniec skończy się przed czasem. Zazwyczaj owy pan się wtedy uspokaja i grzecznie siedzi do zakończenia piosenki.


  • Czy w ten sposób można się jakoś dowartościować jako kobieta, bo przecież aż tylu mężczyzn nie ogląda dziewczyny w jednym miejscu i w takiej sytuacji, że mężczyznom się podoba jej ciało, budzi pożądanie? 

Czy mogę się dowartościować ? Wizualnie - tak, mentalnie - nie.
Faktycznie jest tak, że widząc pożądanie, którę rozbudzam wśród mężczyzn, buduję mnie jako "piękną kobietę" natomiast sama praca powoduje obniżenie własnej wartości. Czasem nawet żal do siebie, że nie rzucę tego w cholerę. Bywa trudno, ale to wszystko kwestia siły myślenia. Trzeba dużo pracować nad sobą, by nie popaść w alkoholizm, narkotyki czy prostytucję. Ja sobie obiecałam, że nigdy nie pozwolę sobię na to i widzę, że jest to skuteczne, bo po tylu latach pracy jeszcze nie nastąpił moment bym poczuła, że się staczam na dno.

  • Z jakim wykształceniem dziewczyny tańczą w Twoim klubie? 

Wykształcenie - Powiem tak, w klubach jest wylęgarnia patologicznych nieuków i cała masa dziewcząt po studiach magisterskich, licencjackich bądź wciąż kształcących się na studiach.

  • Dlaczego zdecydowały się na tą pracę?

Decyzję o podjęciu pracy większość z dziewczyn, tak jak i ja bierze z trudnej sytuacji życiowej, kiedy wydaje się, że świat zawalił się na dobre, kiedy jest wrażenie, że to jedyna droga by stanąć na nogi. Większość z nas, to osoby, które pouciekały z domów od ojców alkoholików a niekiedy gwałcicieli (!), od matek pijaczek dziewczyny zabierają młodsze rodzeństwo, bądź same są matkami, porzuconymi przez swoich mężów.

  • Czy wykonując ten zawód można mieć przyjaciół?

Oczywiście, że wykonując ten zawód można mieć przyjaciół, można być nawet w związku. Wszyscy moi bliscy znajomi wiedzą co robię i nie gardzą mną z tego powodu. Znają mnie i dobrze wiedzą jaka jestem, nie oceniają sposobu zarabiania.

  • Czy nigdy się nie bałaś tego, że może ktoś znajomy wejdzie do tego klubu i zobaczy Cię nagą?

Stres, był zawsze, jest i będzie. Dlatego zmieniłam miasto zamieszkania, ale każdy wie jaki świat jest mały. Ja mam takie szczęście, że jeszcze nikogo znajomego nie spotkałam.

  •  Nigdy się nie bałaś, że trafisz na jakiegoś niepoczytalnego gościa, który zrobi Ci krzywdę?

Miałam, jedną taką sytuacje, kiedy młody mężczyzna bardzo się mną zauroczył, a że nie chciałam dać mu numeru telefonu, czekał pod klubem. Na całe szczęście ochroniarz zawiózł mnie do domu. Lecz młody pan nie dawał za wygraną, przyszedł kolejny raz. Zapłacił jednej z dziewczyn kilka stówek za mój numer telefonu, by później nękać mnie miesiącami. Sprawę skierowałam na policję i na dzień dzisiejszy mam spokój.
Lecz to nie zmienia faktu, że dalej się boję. Wracam na ranem do domu, niekiedy mając przy sobie kilka tysięcy, boję się, że ktoś mnie napadnie, kupiłam paralizator i wracając do domu trzymam go zawszę mocno w ręku.

  • Czy to jest zawód na dłuższą metę? 

Jak dla mnie to nie, mam nadzieję, że niedługo będę miała możliwość zmiany pracy, choć są dziewczyny, które robią to od 15, 20 lat i tak naprawdę są już dojrzałymi kobietami robią to dalej...

  • Jak się to ma finansowo?

Finansowo jest różnie, to jak loteria, nigdy nie wiadomo, kto ile pieniędzy wyda. Bywają dni takie, że mogę zarobić fortunę, ale i takie, że wychodzę na zero. Nie ma gwarancji progu zarobkowego, miesiące są bardzo różne. Choć na pewno jest lepiej niż w niejednej "normalnej pracy"

  • Musisz być zawsze dyspozycyjna? Zawsze musisz być od 21 do 4 w pracy?

Jest ustalany grafik i minimum 4 dni w tygodniu muszę pracować, wówczas muszę być o 21 na sali przebrana. Nie ma możliwości wyjścia z pracy przed zamknięciem klubu. Aczkolwiek nie ma dużego problemu by wziąć kilka tygodni wolnego, ale to wiąże się z wydawaniem pieniędzy, bez możliwości przychodu :)

Mam nadzieję, że moja odpowiedź na pytania jednej z czytelniczek zaspokoiła waszą ciekawość.
Pozdrawiam serdecznie.





A w następnym poście będziecie mogli przeczytać co słychać u mnie po kilku miesiącach nieobecności na blogu.