czwartek, 22 grudnia 2011

Fetysz

Jak wiadomo, mężczyźni mają swoje ulubione partie ciała. I mnie trafiły się przygody, z takimi osobnikami.
Czasem było to zabawne, czasem niesmaczne. Ogólnie mówiąc nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wielu jest wielbicieli stóp.

Tak, stóp... takich panów było najwięcej, zdecydowanie ubóstwiających kobiece stopy. Mam do dziś stałego klienta, który przychodzi do mnie do pracy raz na jakiś czas. Zasady są takie, że w momencie kiedy spędzam towarzystwo właśne z nim, muszę pozbyć się butów, włącznie z tańcem na stage'u.
Czego on to nie wymyślił, chociaż on to akurat jest przyjemny, ma swoje zdziwaczenia, ale na tym etapie odpowiada mi to. Za pierwszym razem byłam lekko zszokowana, kiedy poprosił mnie bym gładziła go po głowie stopami, wydawało mi się to lekko ohydne, dlatego, że bądź co bądź stopa to stopa- w momencie kiedy chodzę boso, brudzą się obie. Ogólnie mówiąc ja nie należę do osób, które uważają stopy za piękno, dla mnie jest to jedna z bardziej obrzydliwych części ciała. Ale gość płaci, nie będę stawiać oporu. Nie jest to coś niegodnego by tego nie zrobić dla zarobku.

Mój ulubiony fetyszysta, to taki pan (którego serdecznie pozdrawiam:) ), jest on fetyszystą opalenizny, któregoś dnia podszedł do mnie zapłacił kilka tysięcy, powiedział, że przyjdzie za miesiąc, ale mam mieć ślady po opalaniu, czyli bladą pupę i biust. Było mi wstyd, bo przecież pracowałam cały czas, inni panowie byli lekko zdziwieni moimi brakami w opalaniu, ale jakoś to przeżyłam. Faktycznie po miesiącu przyszedł mój amator, był zachwycony więc dostałam dodatkową premię, na całe szczęście... później 3 miesiące walczyłam z wyrównaniem koloru skóry, było to bardzo męczące ,ale dziś już moja skóra wygląda jak należy.

Miałam również gościa ,który czekał na panią która go ujarzmi, więc była smycz, kajdanki i bicz. Chciał bym go tym biczem uderzała, nie miałam na to ochoty, ale faktycznie widziałam ,że sprawia mu to przyjemność, w efekcie całonocnej zabawy, wyszedł z pręgami na klatce piersiowej i plecach, a mnie zostały wyrzuty sumienia, nigdy nie należałam do agresywnych osób i wiem, że jeżeli ktoś mnie poprosi ponownie o taką przysługę to na pewno skieruję go do odważniejszych koleżanek. Ja jestem bardziej w typie, sensualna kobieta tryskająca seksapilem, ewentualnie zimna suka ale to tyle. Głównie w te postacie jestem w stanie się przeobrazić.


To takie najciekawsze przypadki, choć miałam koleżankę, której klient wąchał pachy i ogólnie nie pachniał zbyt ładnie. Ja bym chyba tego nie wytrzymała, jak można komuś wąchać pachy? No coś okropnego:). Na całe szczęście nie przytrafiło się to mnie!

Także jak widać, bywa wesoło i ciekawie w pracy, nie wspomnę już o psychologii, odkąd zaczęłam pracę w go-go wydaje mi się, że skończyłam studia psychologi, to niesamowite jak kwestia wprawy, może wpłynąć na to, że na sam widok człowieka, można stwierdzić w jakim jest humorze, co lubi i jakiego towarzystwa oczekuje. A nawet wyższy poziom psychologi, potrafię trafiać w tematy o których panowie chętnie rozmawiają. Ja stawiam na siebie, prawdziwą ja - kiedy zapytają o prawdziwe imię, zawsze powiem i ogólnie staram się być sobą, chyba ,że dany gość szuka innej osobowości. Aczkolwiek naturalność i bycie sobą nawet w takim miejscu jak klub nocny potrafi wysoko punktować!

środa, 21 grudnia 2011

Na granicy

Był taki dzień, kiedy i ja omal się nie upokorzyłam.Był to jeden jedyny dzień, w którym czułam się podle.
Kiedy dręczyły mnie wyrzuty sumienia, że pomyślałam zastanawiałam się nad czymś co przez wiele tygodni pozostało w mojej głowie.


Otóż mam na myśli propozycję, propozycję seksu za pieniądze. Do dziś nie mogę wybaczyć sobie, że byłam o włos od pokuszenia się o duże pieniądze. Opowiem dokładniej jak to wyglądało, jak się skończyło i co mi to dało.


Była zima, nie pamiętam dokładnie jaki miesiąc, wiem tylko, że był kryzys, gdzie dziewczyny niemal zabijały się o gości. Kryzys miałam i ja, 100 złotych w portfelu, od tygodnia dzwonił właściciel mieszkania z informacją, że jeżeli w ciągu trzech dni nie zapłacę za czynsz, będę musiała się wyprowadzić. Dramat. Poszłam do pracy w nie najlepszym humorze. Myślałam tylko o szampanie, by choć na chwile zapomnieć o problemach z mieszkaniem.Udało mi się, pewien przystojny norweg zechciał postawić mi butelkę szampana.Tak więc piłam jak szybko się da, by zdążył zamówić następną. Byłam już lekko wstawiona, naciskałam na niego by zamówił taniec prywatny, ale nie chciał powiedział, że to bez sensu. Po co ma się nastawiać na coś, jeżeli nie będę w stanie ugasić jego pragnienia samą nagością. On chciał czegoś więcej, bardzo długo odmawiałam. Nie chciałam przecież wylądować w łóżku z obcym facetem za pieniądze. Ale i on nie chciał odpuścić, cena nocy ze mną rosła w górę, z tysiąca euro zrobiło się pięć. Pomyślałam sobie, 5 tysięcy euro to 20 tysięcy złotych, w głowię już wydawałam te pieniądze. Zaczęłam zastanawiać się nad daną mi propozycją. Patrzyłam na norwega i myślałam o tym co zrobić, bałam się. Bałam się samej siebie, nie wiedziałam ,że mogę pokusić się na seks za pieniądze,  kiedy nie tak dawno nie chciałam się rozebrać. Ale patrzyłam się na niego, patrzyłam, pomyślałam ,że w sumie podoba mi się on jako mężczyzna a jedna noc nic nie zmieni, a będę o 20 tysięcy bogatsza. Ale wciąż gdzieś we mnie była ta niepewność, czy to na pewno dobra decyzja. Oczywiście wiedziałam, że nie. Ale chciałam wybadać teren, zapytałam go więc czy to ma jakikolwiek sens, a on tylko powtarzał zobaczysz, nie będziesz zawiedziona. Spodoba ci się, zaczęliśmy flirtować, kiedy miałam mu już powiedzieć, że zgadzam się i pójdę z nim do hotelu, wskazał palcem na jedną z dziewczyn, powiedział : Jak tak bardzo nie wierzysz, że będzie fajnie, zapytaj jej. Ona była kiedyś ze mną i ci powie czy było fajnie. W tym momencie otrzeźwiałam, wskazał palcem dziewczynę, do której za grosz nie miałam szacunku, dochodząca 40stki obleśna baba, która puszczała  się na prawo i lewo.

 Wtedy dotarło do mnie, że omal nie zrobiłam tego co ona. Cieszyłam się, że przez przypadek zostałam uświadomiona, jak wielki błąd popełniłabym idąc do hotelu, nie skończyło by się na jednym razie, bo to tak działa, jak już jeden raz się coś zrobi, to później to zaczyna być nałogiem a ja nie chciałam stać się prostytutką, wystarczył mi fakt ,że jestem tancerką erotyczną. Przez wiele tygodni miałam koszmary, dręczyły mnie wyrzuty sumienia, że prawie stałam się dziwką. Nie mogłam w to uwierzyć, nie mogłam uwierzyć w to, że wyceniłam siebie za jakiekolwiek pieniądze. To było obrzydliwe, brzydziłam się własnej siebie.

 Do dziś, gdzieś we mnie jest ten żal, że wogóle doszło do dyskusji na temat seksu ze mną. Gardziłam sobą, lecz na całe szczęście była to dla mnie lekcja. Lekcja, dzięki której teraz nie daję się ugiąć i nigdy więcej się nie pokuszę na coś takiego. Bo jeżeli, winiłam się tylko za samą rozmowę na ten temat, co by było gdybym jednak zawitała w łóżku przystojnego norwega. Nie wiem, cieszę się jednak ,że tak się nie stało, może i właściciel mieszkania wyrzucił mnie z niego, ale ja przynajmniej zostałam z resztką własnego honoru, nie dręcząc swoich myśli faktem ,że stałam się prostytutką. Teraz wiem, że żadne pieniądze nie skuszą mnie by zrobić coś wbrew sobie, czego nie potrafiłabym wybaczyć sobie do końca życia.

wtorek, 20 grudnia 2011

Czytelnicy

W związku z nadchodzącymi świętami mam mnóstwo na głowie, do pracy na 21 czyli od 19 jestem zajęta robieniem makijażu włosów itp, także mam niewiele czasu na świąteczne zakupy i bzdety a niestety też niewiele czasu by pisać tu, kiedy zaczęłam pisać bloga miałam tygodniowy urlop więc czasu było wielu niestety wróciłam do pracy i czasu jakby mniej. Dlatego proszę o cierpliwość niebawem się odezwę! Może jutro znajdę chwilę by o czymś powiedzieć. Tym czasem trzymajcie się ciepło. Ja się nie poddałam , pisać będę dalej więc zaglądajcie. Stałym czytelnikom polecam zarejestrować się w śledzenie bloga za pomocą e-maila. Będziecie informowani o każdym nowym poście. Możecie to zrobić w prawym górnym rogu.


Pozdrawiam , Stripper.

wtorek, 6 grudnia 2011

Pierwszy zgrzyt

Przyszedł dzień, w którym postanowiłam dokonać zmiany. Dla mnie była to duża zmiana, bardzo ważna.
Otóż postanowiłam, że zmienię klub i miasto zamieszkania. Byłam już trochę doświadczona w pracy, jako tancerka i jako kobieta, także postanowiłam przeprowadzić się z miejscowości rodzinnej, do większej aglomeracji. Głównym powodem mojej decyzji był przede wszystkim lęk, że prędzej czy później, któryś ze znajomych w końcu zawita w klubie. A ponadto, w większym mieście - większe zarobki.
Zadzwoniłam więc do jednego z klubów, spytałam o warunki i zasady w pracy, odpowiadały mi. Więc następnego dnia, kupiłam bilet PKP, spakowałam rzeczy i wyjechałam.

Przez pierwsze dwa tygodnie mieszkałam  w hostelu, był to dla mnie dramat, współdzielona łazienka, do której trzeba było przebijać się przez długi korytarz, na którym roiło się od studentów, wkurzało mnie to, czułam ,że jestem okradana z resztek mojej prywatności.

O dziwo, nowy klub był świetny, taki design'erski ,byłam pod ogromnym wrażeniem, tego w jaki sposób wyglądają kluby w dużym mieście. Do dziś nie mogę się nadziwić, w jakiej norze zaczynałam, ze staroświeckim wyglądem, gdzie nie ma obowiązku picia drinków z prowizją. W nowym Klubie to się zmieniło, gość nie stawia drinka, nie możesz z nim posiedzieć i porozmawiać, chociaż niewiadomo jaki miły i sympatyczny by był. Nawet jeśli zażyczył sobie tańca, to po tańcu trzeba było odejść. Jest tak zwane 10minut na przekonanie gościa do zakupu, nie zdecydował się - dowidzenia, idę dalej.

Wiadomo już, że nie chciałam mieć ponownie etykietki nowicjuszki z wiochy (którą nigdy nie byłam). Więc do działań przystąpiłam od razu. Szłam jak burza, chyba wówczas zarabiałam najlepiej, nie spodobało się to dziewczynom, w końcu byłam dla nich mocną konkurencją. Widziałam tylko ten wzrok, który wędrował od góry do dołu w poszukiwaniu moich wad.

No i stało się, nie wiedziałam ,że w klubie w większym mieście nie tylko kluby są fajniejsze, ale i dziewczyny były zjawiskowe i bardziej skłonne do awantur.
Doczekałam się po 3 dniach swojej pierwszej awantury.

Przyszedł norweg, chciał kupić mi najdroższego szampana w klubie, sama byłam w szoku, kto chce w końcu wydać 9 tysięcy na głupią butelkę szampana, i to chce to zrobić dla nic nieznaczącej dla niego dziewczyny.
Niestety moja radość, pierwszym tak wysokim zarobkiem skończyła się szybciej niż myślałam. Jedna z ćpających dziewcząt, kompletnie pijana usłyszała to , że ten pan kupi nowej "dona". Jak do mnie nie podeszła, i zaczęła drzeć mordę, bo inaczej nie jestem w stanie tego nazwać. Darła się na potęgę, że to ona się przymierzała do tego pana, a poszła tylko do toalety, tłumaczyłam, że sam do mnie podszedł i zaproponował napić się czegoś. Nie słuchała, wymachując rękoma tylko wspominała, że wylecę szybciej niż jej się wydaje, bo ona daje dupy właścicielowi. Uwierzcie mi, mało z krzesła nie spadłam ,kiedy szczyciła się tym ,że szef ją bzyka. Jak można mieć ku temu radość, jak korzyści nie miała  żadnych. Ogólnie to prawie mnie pobiła, a norweg się zmył.

Tak wyglądała pierwsza scena walki o hierarchię, nie spodziewałam się, że i w takich miejscach jest to istotne, ale takich dramatów, i jeszcze gorszych jest masa, każdego dnia. W końcu przebywać co noc w towarzystwie 40 innych kobiet, nie może wiązać się z czymś przyjemnym.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Siła przetrwania

Po dziś dzień, zastanawiam się jakim cudem nie udało mi się jeszcze zwariować. W końcu w świecie pełnym używek i litrami płynącego szampana bardzo łatwo gdzieś się pogubić. Dla każdej dziewczyny pokazanie ciała nie jest czymś o czym można by pomarzyć. Pieniądze też robią swoje, pytanie więc narzuca się samo, jak zebrać w sobie siłę by zwalczyć wyrzuty sumienia i nie dać się zwariować.

Ja ustaliłam sobie kilka zasad. Przede wszystkim, pierwsza sprawa, nigdy nie patrzę na swoje ciało kiedy tańczę, ale to przenigdy, to pozwala spać mi spokojnie, w końcu czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, kiedy tańczę nie myślę o tym czy jestem naga, nie chcę patrzeć i nie chcę widzieć. Bardzo mi to pomaga, raz spojrzałam się w lustro i bardzo tego żałowałam, nie zdawałam sobie sprawy, że widok samej siebie nago, może przyspożyć aż tyle wyrzutów sumienia. Skupiam się na tańcu, tak by każdy mężczyzna był zadowolony.

Nigdy też, nie upijam się do nieprzytomności, są metody które pozwalają przetrwać całą noc trzeźwo. Najlepiej dzielić się alkoholem z resztą dziewczyn, a jak nie ma wyjścia to odlewa się szampana na podłogę lub za sofę, tak żeby nikt nie zauważył. Choć mnie trudno jest wylewać, bo kocham szampana i nie miałabym serca uronić nawet kropli. Inne dziewczęta się nie krępują, ale barmani czy obsługa sanitarna klubu nie mogą uwierzyć, że nie raz wylewamy szampana, którego ktoś kupił za kilka tysięcy złotych.

Detox, przy najmniej raz w tygodniu nie piję alkoholu. Choć staram się by było tak jak najczęściej, natomiast jeżeli już są takie dni, że pije się nieustannie, wówczas biorę kilka dni wolnego, żeby odzyskać energię, bo możecie mi wierzyć, jest to wbrew pozorom ciężka praca.

Tak, jest ciężka i nie mówcie mi ,że nie. Co z tego ile zarabiam nie ważne, nie wasza sprawa. Też każdy chciałby mieć takie wynagrodzenie, ale ja pracuję na nie sama, to ja pokazuję dupę chociaż nie jest mi łatwo, ja zarywam 7 nocy w tygodniu, i nie ma dnia żebym obudziła się przed południem, mam kaca? Co z tego, muszę iść do pracy. Praktycznie nie jem - nie ma kiedy, kiedy się budzę - mam kaca, więc i jeść się nie chce więc szykuję się i Idę do pracy. Wracam pijana - nie mam siły gotować więc gotuję wodę i jem zupkę chińską, bez niej bym zginęła to mój główny składnik diety. No właśnie pytam się jakiej? Samodestrukcyjnej to chyba najlepsze z określeń, ale na taką drogę się zdecydowałam więc muszę dać sobie rade, nie ma dnia,  że mi się nie chce. Trzeba zapłacić za mieszkanie, zbierać  na swoje i tak codziennie, bez końca.....

niedziela, 4 grudnia 2011

Zgubna droga

Pamiętam swoje początki do dziś, i cieszę się że wyglądały właśnie tak.
Niektóre nowe dziewczyny z góry dużo zarabiają bo są bardzo zdeterminowane. Ale mnie to nie przeszkadza, wiele z nich się pogubiło po drodze.  Nagły przypływ bardzo dużych zarobków, w jeden dzień można zarobić tyle co niektórzy zarabiają w miesiąc, takich dni jednak jest bardzo mało, dlatego ja nie rozrzucałam pieniędzy na prawo i lewo, były momenty, że przez 3 tygodnie nie zarabiało się nic, a klub  nie płaci ci za to,że przychodzisz, co zarobisz to twoje, a reszta ich nie obchodzi. Bywało trudno, a nawet bardzo, były dni kiedy jadłam bułkę z masłem i cebulą bo w lodówce świeciło pustkami, za mieszkanie trzeba zapłacić, a to psują mi się buty do tańca, było naprawdę źle. Dzięki temu nauczyłam się oszczędzać, ale wiele nowicjuszek tego nie wie, a jeszcze gorzej ta praca powoduje że rujnują siebie w każdym sensie.

Było mnóstwo panienek, które dosłownie myślały, idziemy robić karierę, fakt faktem jedna w pierwszym tygodniu zarobiła sporo, a kiedy po tym tygodniu przyszła do pracy, miała wytatuowane krocze, zrobiony piercing sutków i łechtaczki, pomyślałam sobie - to obrzydliwe co ona robi. Okazało się jednak ,że to nie koniec... Zaczęła jeździć do domu z klientami, uprawiać seks z ochroniarzami w toalecie(czy to nie ohydne?) a co najgorsze, przy najmniej jak dla mnie, zaczęła ćpać... Ja nie wiem, nie rozumiem ludzi, którzy biorą narkotyki, po części mam niewiele koleżanek w pracy właśnie dlatego, że nie wciągam z nimi koki, ale po co mi to? Co miałoby mi to dać? Nie widzę w tym nic pozytywnego, a tylko traci się na tym rozum i pieniądze.

Tak właśnie większość młodych dziewuszek wkracza na tą złą drogę, nie mówię,że praca w klubie jest dobra, ale jeśli już robi się coś takiego to po co pogrążać się jeszcze bardziej. Także po kilku miesiącach, z uroczych cnotek, robią się pazerne na pieniądze ćpunki, a pazerne dlatego, że muszą kupić nową działkę, bo jak się nie nawącha to przecież będzie koniec świata. Mnie to nie bawi , i nigdy nie będzie bawiło.
Cieszę się, że moja droga rozpoczęła się cnotliwie, dzięki temu dalej mam rozum i nie daję się zwariować..ale o metodach by pozostać tą samą osobą napiszę następnym razem.

sobota, 3 grudnia 2011

Czytelnicy

Z powodu bulwersu niektórych z was ,chcę napisać małe sprostowanie.

1. Nie ręczę za wszystkie kluby w Polsce, tym bardziej za tancerki.
2. Nie piszę bajek, tylko to co dzieje się przy najmniej na moich oczach.
3. Dlaczego miałabym zmyślać, jeżeli pozostaję anonimowa, chyba było by ciekawiej gdybym pisała te bzdury o których mówicie, byłoby więcej rozgłosu ,to dlaczego miałabym opisywać sielankę.
4. Anonimowość daje wam ogromną siłę, żeby bluzgać ludzi macie odwagę, jestem ciekawa ilu z was zgodziłoby się na konfrontację twarzą twarz, albo jeszcze lepiej, gdybym wszystkim przeciwnikom, którzy uważają że jestem ladacznicą co robi lody zaproponowała taniec za darmo, ilu z was by się nie zgodziło?Jestem bardzo ciekawa.
5. Zwracam się do wszystkich tych ,którzy pewni siebie piszą komentarze objeżdżając przy tym mnie, przyklejając etykietkę, dla której właśnie piszę bloga, poczytajcie i zastanówcie się dlaczego niby nie miałabym mieć racji.


Całej reszcie dziękuję za wyrozumiałość.

Pozdrawiam

Debiut na stage'u

To był dopiero dzień, nie spodziewałam się tego, było to może 3 lub 4 dnia pracy. Umówiłam się wówczas z managerem, że dopóki nie oswoję się z tym wszystkim - nie muszę występować. Więc byłam o to spokojna, okazało się jednak, że ktoś wyciął mi numer. Siedzę zaspana na sofie i nagle słyszę jedną z piosenek, która należała do mnie a zaraz po tym DJ mówi, że zatańczę... Ponieważ nie byłam jeszcze przyzwyczajona, do imienia ,które używałam w pracy nie zareagowałam za pierwszym razem, ale DJ powtórzył, że na scenie zatańczy Monika. Kiedy do mnie dotarło ,że przecież ja jestem Monika, omal nie zemdlałam, ale nie miałam wyjścia, muzyka już grała więc wyszłam na stage. Patrze dookoła, wszystkie dziewczyny patrzą uważnie czekając na choćby jedno małe potknięcie, zresztą nie ma nic ciekawszego niż nowicjuszka na rurze. To było nic, jak zobaczyłam mężczyzn, których wzrok był skierowany na mnie, pomyślałam sobie, OMG, to dopiero będzie kompromitacja. Do dziś mi wstyd jak przypomnę sobie muzykę do której tańczyłam. No nic, próbowałam zatańczyć tak dobrze jak na tamtą chwilę potrafiłam, nie wyszło najlepiej, zwłaszcza ,że na scenie rozbieramy się do topless, na całe szczęście majtki zostają na pupie. Zawsze podobało mi się jak inne dziewczyny śmigały po tych rurach jak na trzepaku, nie wiedziałam jeszcze wtedy ,że to nie jest takie proste jak się wydaje, ale postanowiłam spróbować, co skończyło się zderzeniem mojej twarzy z podłogą, do dziś zastanawiam się czy ktoś to widział, czy moje dość długie włosy ukryły wstydliwą sytuację. Dawno nie czułam się tak zawstydzona. Ale przy najmniej pierwszy taniec na scenie miałam za sobą, później było już tylko lepiej.



Na orzeźwienie atmosfery, załączam piosenkę, która jest jedną z moich ulubionych jeżeli chodzi o taniec,
ta piosenka jest do tańca zmysłowego i bardzo sensualnego. Pozdrawiam:)

piątek, 2 grudnia 2011

Obserwacja - plan działania

Po pierwszym tygodniu pracy, było wówczas widać ,że jestem nowicjuszką i nie bardzo wiem jak rozmawiać czy uwodzić. Każdy mógł to zauważyć...

Zdecydowałam się ,że jeśli już pierwsze koty za płoty poszły, przydałoby się wziąć do pracy porządnie, żeby nie było tylko wyrzutów sumienia, czy niekończących się koszmarów a były również zarobki i satysfakcja z pracy. Musiałam się głęboko zastanowić w jaki sposób powinnam pracować, żeby właśnie taka praca mogła sprawiać mi przyjemność. Zaczęłam od obserwacji dziewczyn - tych doświadczonych, w jaki sposób rozmawiają z gośćmi, jakimi gestami uwodzą. W tym samym czasie obserwowałam gości, głównie zwracałam uwagę na to co ich bawi, lub jakich rzeczy starają się unikać. Było tego sporo, nie powiem ,dużo musiałam się nauczyć, żeby przeistoczyć się w kobietę ,która jest pragnieniem każdego mężczyzny. Było mi głupio próbować bezpośrednio na gościach, więc sposób poruszania się, spojrzeń i uśmiechów ćwiczyłam sobie przed lustrem. Nie chciałam w końcu być pośmiewiskiem i tematem plotek dla innych dziewczyn, chciałam obalić ten wstrętny stereotyp nowicjuszki, która jedyne co może zrobić, to sprawić by ludzie trzymali się jak najdalej od niej.

Zaobserwowałam też, że w klubie panuje pewnego rodzaju hierarchia i dobieranie się w grupy, które zdefiniuję poniżej:

1.Pierwsza grupa, to te dziewczyny, które są najbardziej efektywne w pracy, są to dziewczyny inteligentne z ambicjami, z wykształceniem,szanujące siebie i swoje ciała normalne dziewczyny, którym życie wywróciło się do góry nogami z jakiegoś powodu, a decydując się na pracę w klubie, próbują odbić się od dna. I do tej grupy należę i ja.
2. Pustaki to grupa dziewcząt, które nie mają oleju w głowie. Niezbyt inteligentne i błyskotliwe. Nie dbające o siebie dziewuchy, którym wydaje się ,że są sexy. A gdzie pytam się? pod tym makijażem ,co go nałożą po wczorajszym i myślą,że tego nie widać, czy po dziurawych zębach głównie zapuszczonych jedynkach ,które wyżerają bakterie ,że oddech może zabić. I stopy, gdzie odkłada się już tygodniowy brud. Bo jaśnie damy muszę łoić wódę w szatni, zaciągając się amfetaminą, co za margines.
3. Cnotki to te, którym wydaje się ,że jak ubiorą się jak na apel w szkole podstawowej to są super sex bomby, włosy niczym miałam ja kiedy miałam 7 lat, idealny typ dla pedofila, niby ma lat dwadzieścia, a każdy i tak zastanawia się co tu robi ta 13 latka? Siedzą po kątach i nic nie robią, nie zarabiają, z czego one zarabiają? Nie wiem i wiedzieć nie chce.

Kiedy już oswoiłam się z tym co się dzieje po zmierzchu, było lepiej, czasem nawet odważyłam się podejść do niektórych mężczyzn próbując używać nowych sztuczek, to było coś! Działały a ja pomału zaczęłam zarabiać.


A w następnym poście będziecie mogli zobaczyć relację z mojego pierwszego występu na stage'u co było dla mnie również trudnym przeżyciem.:)

czwartek, 1 grudnia 2011

Pierwsza noc

Otóż po przeżyciach związanych z rozpoczęciem pracy, przyszedł wieczór, czyli czas pracy, przebrałam się wzięłam małą kopertówkę do której schowałam błyszczyk papierosy i zapalniczkę, byłam bardzo skrępowana więc przez pierwszy tydzień ubierałam leginsy bo nie potrafiłam się otworzyć na tyle by wskoczyć w kieckę , z której wystaje pół pośladka. Ale wracając do tematu.... Poszłam na salę, usiadłam gdzieś w kącie, czułam się nieswojo, wszystkie dziewczyny uprzykrzały mi życie swoimi nieprzyjemnymi spojrzeniami, w końcu podeszła do mnie jedna, Ukrainka, była bardzo miła, chociaż trochę zaciągała wschodnim akcentem co wydawało mi się urocze, ale jeszcze wtedy nie wiedziałam ,że jest jedną z bardziej aktywnych osób, i nie przepuści żadnej okazji jeżeli taka się nadarzy.
Wchodzą ludzie, grupa 5 mężczyzn w wieku od mniej więcej 25- 50 lat. Któryś z nich miał urodziny, Ukrainka ciągnie mnie za rękę do nich. Czułam się nieswojo, sztuczne uśmiechy do mężczyzn ,którzy nawet mi się nie podobają, moja misja - upić się tak szybko jak tylko jest to możliwe, kupili mnie i Ukraince najtańszego szampana na pół, co znaczyło, że już zarobiłam swoje pierwsze pieniądze, nasza gaża od szampana (tego najtańszego) to 100złotych, byłyśmy dwie więc każda z nas dostała po 50złotych.
Chyba się nawet cieszyłam, że będę mogła zainwestować w jakieś bardziej seksowne ubrania. Ale to nie był koniec, panowie zdecydowali się na taniec prywatny, serce zaczęło łomotać mi jak młot, myślę sobie "o ja pier*ole, i co ?mam się tak po prostu rozebrać?" nie miałam wyboru, przyjęłam 100złotych i poszliśmy tańczyć na specjalne loże do tańca, byłam lekko pijana, więc sztywna jak kawał deski, myślę sobie ,że dam radę to tylko 3 może 5 minut, zaczynam, zerkając jak tańczy Ukrainka, nie miałam pojęcia o zmysłowych ruchach, ściągnęłam ubrania tak późno jak było to możliwe. Po tańcu zerwałam się i pobiegłam do łazienki, zamknęłam się w ubikacji i płakałam przez chwilę, nie mogłam uwierzyć, że rozebrałam się za pieniądze.

I pierwszy wieczór uznam za najgorszy, wróciłam bardzo pijana do domu, z zarobionymi 300zł, podobno był to dobry wynik na nowicjuszkę, a ja powodów do radości jakoś nie widziałam. Był to okropny dzień, z którym musiałam nauczyć się żyć.

Dziękuję wam za uwagę

Dziękuję i dotrzymuję słowa. W tym poście wprowadzę was dokładniej o tym jak zaczęłam karierę w klubie nocnym.


Otóż, po oficjalnym powiedzeniu ,że będę tam pracować wróciłam do domu z ćwiartką wódki ,którą wypiłam natychmiast, nie mogłam uwierzyć, że JA zgodziłam się na coś takiego, niechlubnego, ohydnego i poniżającego. Ale trzeba się przygotować, idę na solarium, nigdy nie byłam, mówię kobiecie, że jestem blada i muszę uważać, byłam na osiem minut, a wyglądałam jak zjarany orangutan, czerwona od góry do dołu, myślę sobie "Kur*a jak ja wyglądam, no pięknie teraz to będę świecić czerwonym dupskiem orangutana. No nic..." Biję się w myślach w każdej sekundzie, przejawia się we mnie strach, lęk jakiego nigdy nie czułam, w mojej głowie były tylko myśli.. cholera dziewczyno, nigdy nie ułożysz sobie życia, żaden facet nie będzie chciał z tobą być, ale słowo się rzekło..

Dzień drugi, jutro do pracy, ze strachu przed pokazaniem ciała dostałam biegunki, ,kto by pomyślał, że stres przed tym miejscem doprowadzi mnie do takiego stanu, idę na stragany znaleźć chociaż kilka seksownych rzeczy, co by wstydu nie było. Kupiłam jedne czerwone, czarne i białe stringi, staniki mam, teraz znaleźć jakąś sukienkę no i jutro do roboty.

No tak, nadszedł ten dzień, nie mogłam spać przez wyrzuty sumienia, które ogarnęły mnie jeszcze przed rozpoczęciem pracy, mam być o 21 już przebrana na sali, cholera! trzeba się ogarnąć, ułożyć ładnie włosy, wykąpałam się po czym zrobiłam sobie mocny makijaż tak, żeby w razie czego ktoś może mnie nie poznał, spojrzałam w lustro i pomyślałam sobie "dobrze wyglądasz kochana". spakowałam potrzebne rzeczy do torby i poszłam...
Wchodzę, idę schodami na dół do szatni, po drodze mijam boskich ochroniarzy, tak przystojni faceci, że aż było mi głupio uśmiechnąć się do któregoś z nich.
Wchodzę do szatni, a tam tłumy dziewczyn, które zerkają na mnie jak na intruza, jeszcze wtedy nie wiedziałam jak to jest, ale wiedziałam, że na każdym kroku jestem oceniana przez wszystkich dookoła przez barmanów, ochroniarzy, managera, właściciela i najbardziej wrogo nastawione dziewczyny.
Idę do DJ'a ustalić ścieżki dźwiękowe, boże aż mi wstyd jak przypomnę sobie od czego zaczynałam, i do jak infantylnie nieseksownej muzyki mogłam tańczyć.

Ale o tym w następnym poście, na którego zapraszam.

Moja historia zaczęła się

Nazywam się, a właściwie nie powiem. Bo po co, chcę wam tylko uchylić rąbka tajemnicy z życia tancerki go -go. Mam nadzieję, że to o czym będę pisać będzie dla was interesujące, i taki jest mój cel.

Opowiem wam jak zaczęła się moja historia..

Otóż kilka lat temu, może dwa.. miałam wtedy 18 lat i nienawidziłam swojego domu, moi rodzice wiecznie się czepiali, wiecznie mieli problem, a ja chciałam być zajebista, tak zajebista żeby wszyscy na mnie patrzyli z podziwem I co dalej? Nie mam kasy, nie mam za co się ubrać imprezować. Wynoszę się z domu.
Pakuję parę jeansów, dwa t-shirty, sweter i jedne buty i idę w świat.
Nie mam pieniędzy, nie mam domu, co dalej?
Do głowy mi przyszło ,że jedna z moich koleżanek może przygarnąć mnie na jakiś czas, no to idę.
A ona pracuje w klubie go go , zabiera mnie tam już pierwszego wieczoru, szef klubu od razu wypalił do mnie z pytaniem czy chcę pracować , myślę sobie "Ja ta cnotka, ta cnotka co i seks ze swoim chłopakiem uprawia pod kołdrą bo się wstydzi? Niemożliwe.. "ale jakimś dziwnym cudem powiedziałam, że tak i zacznę pracę za trzy dni, te 3 dni były koszmarem pełnym dylematów... ale na ciąg dalszy musicie poczekać..


Dodam również, abym kontynuowała moją historię liczę na 50 wyświetleń strony, w momencie kiedy to nastąpi opublikuję kolejnego posta.