poniedziałek, 19 marca 2012

Zastanowię się.

Witam was,


widzę, że kilka osób chciałoby czytać dalej...
zastanowię się nad tym. Ewentualnie co byłoby interesujące dla was, niestety mój tryb życia nie pozwala mi na spędzanie czasu w internecie. Dlatego jeżeli nowe posty będą się pojawiać to sporadycznie, choć raczej rzadko. Robię to tylko dla tych, którzy są szczerze zainteresowani.

A wszystkich przeciwnków, niedowiarków etc pozdrawiam.

poniedziałek, 27 lutego 2012

.

Hej, chciałam tylko dodać, że wczoraj nie działo się nic , co wymagałoby komentarza, także może ciekawiej będzie dziś:)

niedziela, 26 lutego 2012

Sobotnie pustki

Jak na sobotę, poraz kolejny przyszło w sumie dość mało osób. Oczywiście, możliwość zarobku komplikowała się, kiedy dziewczyny omal nie pozabijały się o kolejność do gości.

Widząc to zdecydowałam, że nie będę się w to pchać. Ostatecznie zauważyłam mężczyznę, który był już na kilku tańcach. Stwierdziłam, że warto podejść. Okazało się, że mam przyjemność z anglikiem, musiałam go trochę pomęczyć, żeby zdecydował się zamówić taniec. No i poszliśmy, zatańczyłam, po czym dodał, że jestem zbyt piękna dla niego etc. Być może wróci jeszcze w odwiedziny:) Na pewno zajęłabym się nim lepiej.

Później od gościa do gościa chodziłam i nic, chodziłam chodziłam, w końcu się poddałam i usiadłam na naszą lożę, a tam siedziało dwóch panów, siedzieli i nie odzywali się do mnie, ani ja do nich.
W pewnym momencie, któryś z nich odezwał się do mnie, tak więc zaczęliśmy rozmawiać.
Następny miłośnik mojej urody, powtarzał ,że jestem nieziemsko ładna, a do tego nie jestem głupia, co ja robię w takim miejscu.. tak więc zaczęło się opowiadanie historii od A do Z.

Widać, że młody mężczyzna coraz bardziej pogrążał się w chęci posiadania mnie, ciągle tylko pytał dlaczego się nie uśmiecham. Odpowiedziałam mu, że jestem dość chłodną osobą z natury i nie uśmiecham się jak idiotka na zawołanie.

Pogawędka potrwała jeszcze chwilę, odbyły się również negocjacje co do tańców i alkoholu. Z racji tego, że była 4:45 zostało tylko 15 minut, tak więc powiedziałam, że nie warto zamawiać alkoholu więc poszliśmy na taniec.

Był zestresowany, próbowałam go rozluźnić więc położyłam go na taką leżaną sofę, tam krępował się trochę mniej. Był bardzo grzeczny, ale przy tym było widać, że pożądał mnie. Koniec piosenki, przedłuża o następną i następną, aż do końca muzyki w klubie (o godzinie 5:00 muzyka jest wyłączana). Myślę, że chłopak wróci. Takie rzeczy się wie. A na pewno jak przyjdzie , dam wam o tym znać:)

Teraz czas na niedzielny znak zapytania, choć ja raczej mam dobre nastawienie na niedzielę, raczej udaje mi się zarabiać także do usłyszenia:-)

Stripper.

sobota, 25 lutego 2012

Irytujący śmiech

Jak na piątek przystało, było całkiem sporo ludzi. Oczywiście wśród nich mało konkretów.
Podchodziłam kilka razy do ludzi, ale każdy z nich nie chciał wydać złamanego grosza na dziewczyny.

Odpuściłam więc sobie i usiadłam przy barze, w pewnym momencie podszedł do mnie jakiś niewydarzony polak, z propozycją postawienia szampana, tak więc zgodziłam się.
Otóż niewydarzony człowiek był irytujący ponad wszystko.
Sposób w jaki się śmiał, no przyznam szczerze, jakbym słyszała kompletnego debila.
Szampan był, więc udawałam, że nie przeszkadza mi to, a uwierzcie miałam ochotę zatkać uszy.
Okazało się ,że owy mężczyzna jest prawnikiem, także mając podstawową informację byłam w stanie stwierdzić, czy stać go na dobrą zabawę. Jako, że jest prawnikiem wiedziałam ,że może sobie pozwolić na większe wydatki, przycisnęłam go trochę i zgodził się na postawienie całkiem drogiej butelki, bynajmniej nie była to ta najtańsza.

Miałam z nim kilka tańców, zeszliśmy na dół, był kompletnie pijany i nieogarnięty, także nawet nie chciało mi się przyciskać go o kolejną butelkę. Zostawiłam go na poczet innych gości.


Postanowiłam sobię za cel, dwóch finów. Byli strasznie gburowaci, także po 15 minutach prób zezygnowałam, a panowie opuścili lokal.


Mam nadzieję, że w dniu dzisiejszym wydarzy się o wiele więcej. Trzymajcie kciuki.


Stripper.

piątek, 24 lutego 2012

Obcokrajowcy

Cześć, tak jak obiecałam, zdam relację z wczorajszego wieczoru.


Aczkolwiek postaram się to streścić, ponieważ dzisiaj miałam mnóstwo na głowie. Odebrałam nowe buty:) mam nadzieję, że sprawdzą się w pracy.


Co do wczoraj. Na wstępie usiadłam z koleżanką przy barze popijając sobie rosyjskiego szampana. Ludzie zaczęli się schodzić. W tym przyszła grupa Duńczyków. Oczywiście jak to na Skandynawów przystało, byli bardzo przystojni. Mnóstwo dziewczyn podchodziło do chłopaków przy barze, lecz jeden z nich nie był zadowolony. My jak to my, specjalnie nie lubimy przechadzać się do gości, tak więc siedziałyśmy dalej popijając szampana. W pewnym momencie, owy niezadowolony nieziemsko przystojny Duńczyk podszedł do nas. Mówiąc o tym, że jest nieśmiały etc, a dziewczyny budzą presję o postawienie drinka czy tańca. W efekcie, poszedł najpierw z moją koleżanką na dwa tańce, wrócił i pół godziny później poszedł na taniec ze mną. Sympatyczny, nawet znalazł gdzieś pod stołem 50zł i mi dał, poza tym co należało mi się z tańca.



Później, już lekko wstawiona, zaczepiałam panów, lecz wszystkie osobliwości w klubie były kiepskiej jakości. Tzn, o hojności zapomnij, przyszli popatrzeć i tylko tyle.



Zwróciłam uwagę, że siedzi sam, pijany mężczyzna o północnym typie urody, widziałam jak odprawił już kilka dziewczyn, ale stwierdziłam, że pójdę. Co mi tam. Okazało się ,że był moją osobą zainteresowany, tak więc usiadłam z nim. Zamówił mi najtańsze wino musujące, ale to zawsze coś. Posiedzieliśmy pogadaliśmy. Zaprosił mnie na taniec, a miałam ich z nim trzy. Zauważyłam nawet, że jeden z ochroniarzy, który sprawia wrażenie ,że podobam mu się. Przyszedł i przyglądał się mojemu tańcowi. Wkurzyłam się, dlatego ,że taniec prywatny to taniec prywatny, jak sama nazwa wskazuje. A ochroniarz bezczelnie patrzył mi się, już nie powiem w jakie miejsca.

Mój gość poszedł do toalety, więc ja lekko wstawiona, lekko skłonna do awantur powiedziałam ochroniarzowi co sobie myślę na temat takiego stania i gapienia się. Mówiłam mu, że jak chce to niech sobie zamówi taniec a nie stoi nad czyjąś głową. Chyba się wkurzył, nawyzywałam go trochę więc co się dziwić:)
|
|Poszłam z tym do managera, owy ochroniarz ma zakaz zbliżania się do mnie jak tańczę, haha bynajmniej.. oby ten święty spokój był!

Napisałabym więcej ale muszę wyszykować się do pracy.

Buziaki:)

Stripper:-)

Sober or not?

cześć kochani, wróciłam z pracy. Nie będę ukrywać,że jestem lekko pijana, także podaruję sobię relację z dzisiejszej nocy do jutrzejrzego popołudnia. Wolę nie pisać, po co ryzykować wpadką stylistyczną bądź językową???


Zatem do jutra :-)

(pijana)Stripper:*

czwartek, 23 lutego 2012

Przełom?

Ta środa, zostanie w pamięci wielu dziewczyn. Pierwszy raz w pracy zdarzyło się, że żadna bez wyjątku nie zarobiła nic. Mimo ludzi którzy przychodzili. Tylko pytanie, po co przychodzili?
Wielu mężczyzn robi tak. Płaci wstęp, kupuje sobie piwo, bądź szarpnie się na whisky, i siedzi tak całą noc gapiąc się na stage. Najwyraźniej nie potrzebują naszego towarzystwa, a topless na stage'u w zupełności ich zaspokaja.


Także nie ma nawet co pisać o środzie. Bez osobowa mało interesująca noc.


Pozdrawiam,

Stripper

środa, 22 lutego 2012

Wkurzona

Hej, tak jak obiecałam napiszę o wtorku.

Także wieczór zaczęłam od butelki szampana na koszt własny, miałam ochotę upodlić się troche alkoholem.
Siedziałam z koleżanką przy barze, szybko miałyśmy dobry humor, i niekończące się śmiechy.

Ludzie zaczęli przychodzić, jak na wtorek nie ukrywam było ludzi całkiem sporo.
Od razu z koleżanką zauważyłyśmy trzech mężczyzn, dobrze ubranych. Od razu wiedziałyśmy, że z nimi można zarobić. Tymbardziej pokazywali na nas palcem między sobą. Więc w dobrym humorze zdecydowałyśmy się na podbój Gentleman'ów. Usiadłyśmy, oni w międzyczasie kupili butelkę szampana. No i zaczęło się...


Nagle podchodzą trzy ukraińskie dziunie, robiąc coś co jest niedozwolone. Jest jedna prosta zasada, nie odbijamy gości sobie nawzajem. Im się najwyraźniej wydaje, że mogą wszystko. Wkurwi*am sie bardzo, głupie ukraińskie pindy, nie są w swoim kraju, a nosa zadzierają aż pod Mount everest. Nie miałam ochoty użerać się z plastikowymi pannami, zdecydowałam, że odpuszczę sobię zarobek, więc wróciłam z koleżanką do picia.

Mam takie ciśnienie już na te głupie dziewuchy. Gdybym ja zrobiła to co one, byłby bulwers na cały świat, ale zawsze tak jest, jeżeli im coś jest na ręke to jest ok, natomiast jak jest odwrotnie to nie potrafią się ogarnąć. Mam alergię na nie granie fair play. Prędzej czy później zemszczę się na tych ukraińskich sierotach. Nie chcę obrażać Ukraińców jako naród, ale te pindy naprawde wstydu nie mają za grosz.


Nie ważne.. pominę już tą sytuację, bo nie nie dobrze na samą myśl.

Później skubnęłam kilka tańców, ale nie ma co się rozpisywać, były to jakieś przypadkowe łapanki.
Na koniec, kilku gości zrobiło awanturę, że jeden z nich zgubił telefon. Pytano się go, czy szukał w sofach? (uwierzcie mi, te sofy to pochłaniacze telefonów i pieniędzy). Twierdził, że szukał. Ok, więc podeszłam tam już po ich wyjściu, tylko rękę włożyłam i telefon znalazł się błyskawicznie. Kontaktuję się z gościem, mówiąc ,że znalazłam telefon. Ucieszył się, w ramach podziękowania sypnął mi kilka stówek.

Także ogólnie mówiąc było dość nudno, ale dziś środa więc liczę na jakiegoś pożądnego gościa co umie się dobrze bawić:)

A ja byłam dziś na zakupach. Kupiłam nowe buty, sukienkę i nowe stringi z kryształami swarovskiego. Ogólnie ubóstwiam majtki z biżuterią, tylko szybko się psują... ale co zrobić.

Byłam dziś także u szewca w sprawie moich pięknych butów, okazało się, że sprawa jest dużo bardziej poważna, ale widać ,że dziadzio się stara :-) co niezmiernie mnie cieszy. Inny by sobie tym głowy nie zakrzątał.

To tyle na wtorkowy news, czekajcie na wrażenia ze środy.
Buziaki



Stripper.

Exausted

Cześć!


Wróciłam z pracy, ale jestem bardzo zmęczona, ponieważ tak jak w poprzednim poście pisałam, nie było szans na wyspanie się. Także notkę o wtorkowej nocy napiszę jak wstanę.


Stripper.

wtorek, 21 lutego 2012

Poniedziałkowy chill

Dzień dobry wszystkim!

Choć ja niedługo idę do łóżka, dla was zaczyna się dzień.


Poniedziałek jak zwykle bez fajerwerków... No cóż, nie wymagajmy cudów. Choć trochę ludzi się przewinęło i mam zamiar o tym napisać.


Także, do pracy dotarłam dziś później niż zwykle. Miałam sporo na głowie, nie zdążyłam wyrobić się w czasie. Byłam o 22, już wtedy siedziało dwóch gości. O nich pisać nie będę bo nie miałam z tym nic wspólnego.
Napiszę o tym co działo się nieco później. Siedząc na loży owinięta kocem obserwowałam, jak wiernie przybywa grupa mężczyzn, wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że było ich z ośmiu, a każdy z nich z plecakiem (wtf?) i nie, nie byli nastolatkami, na oko mieli między 25-30 lat. Także, mój entuzjazm na przyjście gości był znikomy. Z góry wiedziałam, że z nich na pewno nic nie będzie. I nie było...

Chwilę później przyszło dwóch mężczyzn w garniturach, z takimi to zawsze coś da się zarobić. Oczywiście nie zdążyłam ruszyć się z miejsca, a towarzystwo już było zajęte. Jedna dziewczyna poszła na taniec z obcokrajowcem, długo jej nie było. Po czym wróciła i dostała od drugiego mężczyzny 100 złotych. Myślę sobie, coś tu nie gra? Olałam to, podeszłam do obcokrajowca. Sympatyczny choć pijany, bełkotał po angielsku z mocno niemieckim akcentem, oczywiście zaobrączkowany. Nie odbyłoby się bez biadolenia, jaka to piękna jestem etc, zapytał czego chcę się napić, więc mówię mu, że chętnie szampana, podałam kilka cen (w zależności od danego szampana). Zgodził się bez większego problemu i to nie na najtańsze wino musujące tylko na któregoś z rzędu szampana. W tym momencie drugi mężczyzna włączył się w rozmowę, mówiąc mi : on jest moim gościem, ja płacę za to wyjście i nie stać mnie na szampana. Zajmij się nim, dam ci stówę, a ty weź go do góry na 30 minut. Tłumacze mu : taniec trwa jedną piosenkę czyli między 3 a 5 minut i nie ma mowy o pół godziny. Koleś brnął dalej, twierdząc, że koleżanka poszła za stówę na pół godziny. Wkurzyłam się.
Wkur*ia mnie takie chamstwo, mamy swoje zasady ustalone, większość z nas trzyma się tego, dlatego nikt nie musi tego pilnować, a ta pinda już nie pierwszy raz robi przekręty. No nic..wracając do sytuacji, wzięłam stówę, zatańczyłam i odeszłam od towarzystwa.

Resztę nocy przesiedziałam obserwując co dzieje się wokół mnie. Nic ciekawego. No może dla was, wydać się ciekawe, przyszedł chłopak, z dwiema koleżankami. I jedna z nich wzięła sobie taniec prywatny i postawiła 2 drinki jednej z tancerek.

Ja to z kobietami nie lubię, dziwnie się czuje na tańcu kiedy dotyka mnie kobieta, jest inaczej...Bo facet to wiadomo, że łapy pcha gdzie może, oczywiście nie może zbyt wiele. Na całe szczęście, kobiety pojawiają się sporadycznie. Uff...

Było również cotygodniowe rozliczenie z tańców na kartę, drinków i szampanów... słabiutko, słabiutko. Z utęsknieniem czekam na koniec marca, wtedy zaczyna się rewelacyjny sezon a można zarobić wtedy naprawdę świetne pieniądze.



Tymczasem, idę spać. Za 5 godzin nawiedza mnie ekipa od sprawdzenia instalacji gazowej.. chcę chociaż trochę przypominać człowieka po kilku godzinach snu.

Miłego dnia

Stripper.





Po za tematem, dziękuję mojemu wiernemu czytelnikowi, że nie zraził się mojego bloga po kilku dłuższych nieobecnościach. Obiecuję poprawę :-)

poniedziałek, 20 lutego 2012

Jak zwykle coś...

Cześć!


Obudziłam się dwie godziny temu, niestety obowiązki wzywają. Musiałam przejść się do szewca z obuwiem roboczym:) Niestety moje przepiękne buty a w zasadzie jeden z nich zaczął odklejać się (obcas zaczął odklejać się od reszty buta) niestety nie jestem tym zachwycona, dlatego, że z tego co wiem, jak zdażyło się to raz, to czynność się powtórzy. Nie chcę innych, wydałam na nie fortunę i jestem z nich bardzo zadowolona. Także dziś będę musiała wziąć buty zapasowe...


To nie koniec. Jutro między 8 rano a 11 odbędzie się przegląd instalacji gazowych, czyli mogę zapomnieć o wyspaniu się, gorzej, dzisiaj w pracy będę czuła presję, żeby za bardzo przypadkiem się nie upić. Natomiast jeżeli przyjdzie gość, który zechce postawić kilka butelek szampana? Niestety nie ma łatwo.

Tymczasem czekam na dostawę pierogów, później prysznic, układanie włosów, makijaż i do pracy.
Trzymajcie kciuki za udany dzień w pracy ;-).

Oczywiścię nie zapomnę zrelacjonować nocy po przyjściu do domu, ewentualnie po przebudzeniu się, wszystko zależy od stanu w jakim wrócę do domu.


Tak, niestety pracując co noc funkcjonuję tak jak każdy człowiek, tylko że dzień dla mnie jest nocą, a noc jest dniem. Nie potrafię wrócić z pracy i położyć się spać, zresztą wielu z was wracając z pracy też tego nie robi.
W moim przypadku są to czynności typu, kolacja po pracy, prysznic obowiązkowo (nie wyobrażam sobie położyć się do łóźka po całej nocy, niestety tańcząc na rurce i tańce prywatne, mimo wszystko człowiek się poci, poza tym, jak jeden gość pogłaszcze po ręce, drugi po nodze, trzeci po pośladku, a czasem fantazje ich ponoszą i na tańcu chcą całować mi piersi, a skąd mam wiedzieć, czego te ręce wcześniej dotykały? Niestety ręce to inaczej brudne łapska także prysznic musi być. Poza tym, siedząc na sali półnaga, siadam gołą pupą (prawie- np. mając na sobie stringi) wszędzie tam gdzie i siadają inni, bakterie i brud są wszędzie więc uważam za szczyt niedbalstwa, jeżeli są dziewczyny, które prysznica po pracy nie praktykują, ale w końcu są i takie co i przed pracą nie kąpią się, co dla mnie jest absurdem.
Wracając do tematu, jeszcze jest przegląd codziennych wiadomości, e-maili etc. No i teraz pisaniem na blogu. Obiecuję, że tym razem nie zawiodę i będę pisać w każdej możliwej chwili, a jak zmienię telefon, lub jego oprogramowanię, być może, będę pisać prosto z pracy kiedy będzie coś ciekawego.

Tym czasem życzę miłego dnia :-)

Stripper.

Niedziela

No i przyszedł czas na pierwszą niedzielę bez zarobku.
Nie jestem specjalnie rozczarowana, w końcu po niedzieli cudów spodziewać się nie można.

Choć zwykle udało mi się wyjść mając chociaż 100zł.

Było niezbyt ciekawie,

10 dziewczyn, gości przez całą noc mniej więcej tyle samo.
Problem polegał na tym, że wszyscy wędrownicy przyszli, tylko dlatego, że nic innego nie było otwarte, także nie byli zupełnie zainteresowani zabawą w naszym towarzystwie. Ah, no tak. Zapomniałam , zainteresowany był pewny młodzieniec, niestety cena go przerosła, uznał ,że 100złotych za taniec jest ok, ale chciał by zatańczyć dla niego i dla kolegi. Niestety zasada mówi, jedna osoba - jedno wynagrodzenie etc. także zrezygnował, więc wszystkie obeszłyśmy się smakiem. Noc w sumie przebiegła nudno, nawet bardzo.

Mam nadzieję, że Poniedziałek przyprowadzi do mnie pozytywne dusze:)
Tymczasem idę spać, żeby choć troche dnia było tylko dla mnie. Nie jest to zbyt proste, kiedy słońce zachodzi tak wcześnie..|

Pozdrawiam,

Stripper

niedziela, 19 lutego 2012

Powrót

Witajcie, chciałabym nadmienić iż nastąpiło trochę zmian w moim życiu.
Dlatego wracam po dłuższej przerwie, niestety moja nieobecność była spowodowana zmianą miejsca zamieszkania i załatwianiem spraw dotyczących internetu.

Już jestem.

Zacznę od tego, że w pracy mały kryzys, więc dzieje się dużo.
Do każdego gościa jest wyścig szczurów co nie jest pozytywne dla nikogo. W końcu panowie nie czują się swobodnie, kiedy nie mają czasu nawet by oswoić się z miejscem. Zaraz po zamówieniu drinka, leci tabun dziewczyn, które osaczają przybyłego gościa, czego efektem jest niechęć do zabawy. Niestety ukraińskie dziewczyny nie mają wstydu, nie znają również granic jakiegokolwiek pohamowania swoich durnych tekstów.

Niestety pracują one w taki a nie inny sposób, czym powodują, że my polki nie mamy zarobków. Zbuntowałyśmy się z dziewczynami. I niestety chcemy czy nie, również włączyłyśmy się w wyścig szczurów. Satysfakcja jest ogromna, kiedy dziewczyny ze wschodu nie "dobiegają" do gości pierwsze.
Z tego tytułu, rozwinęła się wojna polsko ukraińska. Wszystkie wszystkim życzą źle. Nie chcę wnikać w szczegóły naszych zachowań, ale dla osób z zewnątrz, oglądanie tych sytuacji jest dość śmieszne!

W piątek trafił mi się prześmieszny gość ( pozdrawiam go). Zadbany aż za bardzo, sprawiający wrażenie geja, więc nawet nie kusiłam się by do niego podejść, tak odprawiał dziewczynę po dziewczynie. W pewnym momencie, zauważyłam, że śledzi każdy mój ruch, ale udawałam że tego nie widzę. Ostatecznie zawołała mnie koleżanka, no i podeszłam. Wpadł po uszy, zaczął mówić ,że tworzymy idealną parę. Koleżanki nie mogły oprzeć się kpin w jego kierunku, pytając o czym ja z nim mogę rozmawiać.

Faktycznie stranger z niego był niesamowity. Najlepsze było to, że zorientowałam się, że koleś używa damskich perfum, myślałam że padnę ze śmiechu.



No nic, później przyszedł czas na pana z Libii, który proponował zabranie mnie do hotelu w zamian za drinka, wytłumaczyłam mu krótko zasady mojej pracy. Albo drink, albo taniec albo baw się sam, a ja do hotelu nie idę. Poprosił o chwilę namysłu, po czym odeszłam. Zajęłam się wówczas innym mężczyzną, postawił butelkę za spore pieniądze, a poprzedni adorator nagle się zdecydował, niestety było za późno byłam już zajęta zabawianiem kogoś innego.


Dziś idę do pracy, niedziele są zawsze ciekawe, dlatego ,że przybywa tylko kilka zbłąkanych dusz, ale to nie znaczy, że niedziela jest złym dniem do zarobków. Zobaczymy jaki będzie tego efekt, o którym napiszę jutro :)



Jeżeli mam jakichkolwiek wiernych czytelników, chciałabym ich przeprosić za nieobecność, niestety życie czasem nie pozwala mi na odrobinę wolnego czasu, tym razem obiecuję, będę pisać codziennie:)


Pozdrawiam,
Stripper ;*

środa, 11 stycznia 2012

Ryzyko zawodowe

Cześć wszystkim, najmocniej przepraszam za nieobecność, niestety w życiu czasem dzieję się tak ,że na nic nie wystarcza czasu. I tak jest w moim przypadku, postaram się mimo tego pisać jak najczęściej, choć przy takim trybie życia jest to dość trudne.


A tak w temacie, dzisiaj poruszę temat, który z jednej strony jest bardzo wygodny, a  z drugiej utrudnia życie. Mam na myśli formalności związane z moją pracą.
Otóż niewiele klubów w Polsce pozwala nam( tancerkom) na oficjalne zatrudnienie, chociaż wątpię czy jest duża liczba chętnych na tę opcję. Tak to prawda, 99% jest to praca na czarno, czyli brak ubezpieczenia, brak funduszu emerytalnego no i brak podatku;). Brak podatku to jedyny plus, reszta tylko utrudnia mi życie. Powiedziałabym, że nawet zatruwa. Po pierwsze, poruszę tu temat zatrudnienia, przy moich zarobkach mogłabym wziąć kredyt mieszkaniowy ze spłatą w mniej niż 10 lat, ale nie ma zatrudnienia, nie ma kredytu, i to jest problem, od dwóch lat odkładam już pieniądze na kupno własnego mieszkania, bo jeśli chodzi o wynajem nie jest to prosta sprawa, znajdź kogoś ,kto zaufa tancerce pracującej na nocną zmianę? Zawsze kiedy się przeprowadzam są te wątpliwości czy przyznawać się do tego co robię, ludzie są zaściankowi, myślą, że sprowadzam później burdel do domu, co oczywiście prawdą nie jest, no nic, taka praca takie konsekwencje. Jednak najgorsze jest to, że wiele z nas się nie ubezpiecza zdrowotnie w prywatnych placówkach, głupota. Ja wiem o tym bardzo dobrze. Praca mimo wszystko jest ryzykowna, nie mówię tu o kryminalnych ekscesach gości a o tym, że taniec na rurce jest ryzykiem, weźcie pod uwagę to, że przez 6 dni w tygodniu od 21 do 5 rano jesteśmy na kilkunasto centymetrowych obcasach, tańczymy w nich, często jesteśmy nietrzeźwe. Nie mówię już o dziewczynach ,które swój taniec wykonują 4 metry nad ziemią zwisając z rurki głową w dół. Mi zdarzyło się kiedyś, na trzeźwo, że źle postawiłam stopę, i w moich obcasach na platformie skręciłam sobie porządnie staw skokowy i zerwałam ścięgna śródstopia. Pewnie gdybym była nietrzeźwa nic  by się nie stało, ale los jest złośliwy. Ledwo doszłam do domu po tym wyczynie, zawinęłam nogę w bandaż z altacetem i miałam nadzieję, że do kolejnego wieczora noga będzie w porządku. Niestety obudziłam się a moja noga ,przypominała bardziej tłuściutką nogę hobbita. Zlekceważyłam to, w końcu trzeba zarabiać, wzięłam inną parę butów( bo do innych nie mieściła mi się noga) i kulawa poszłam do pracy, wiadomo tańcząc na stage'u czy dla gościa, starałam się nie kuleć co tylko pogarszało stan mojej nogi, upijałam się przez kolejne 4 wieczory, bo ból był nie do wytrzymania. Ale przyszedł dzień w którym moja noga otrzymała status apogeum, z wielkim czerwonym krwiakiem. Zamówiłam taksówkę i pojechałam na urazówkę. Wynik badań, jak sami czytaliście nieciekawy, 4 tygodnie bez ruchu ,zastrzyki i stabilizator. Dramat, wydałam całe oszczędności na leczenie, a za coś trzeba żyć, za co dziękuję mojej przyjacółce ,która pożyczyła mi wtedy pieniądze. Moja noga dochodziła do siebie przez 2 miesiące, konsekwęcją był dług u koleżanki, strata swoich oszczędności i brak kondycji, po tamtej sytuacji ubezpieczyłam się, przy najmniej teraz gdyby cokolwiek się stało, koszty leczenia będą pokrywane.


Jednak moja znajoma miała mniej szczęścia, albo i wcale go nie miała. Ubezpieczenia brak, oszczędności trochę. Któregoś dnia spadła z rurki z 3 metrów, między podest a podłogę, nie było ciekawie, było okropnie, dziewczyna 3 miesiące leżała bez ruchu ze złamaniem kręgosłupa. Tyle co się udało, to zmniejszyć paraliż z całego ciała na nogi. Niestety jeździ na wózku, do końca życia będzie. Nie mam z nią kontaktu, załamała się po tym, a kto by się nie załamał?

Od tamtej pory zdecydowałam, że nie będę bawiła się w klasyczny pole dance, z przeróżnymi figurami na wysokości...