poniedziałek, 5 grudnia 2011

Siła przetrwania

Po dziś dzień, zastanawiam się jakim cudem nie udało mi się jeszcze zwariować. W końcu w świecie pełnym używek i litrami płynącego szampana bardzo łatwo gdzieś się pogubić. Dla każdej dziewczyny pokazanie ciała nie jest czymś o czym można by pomarzyć. Pieniądze też robią swoje, pytanie więc narzuca się samo, jak zebrać w sobie siłę by zwalczyć wyrzuty sumienia i nie dać się zwariować.

Ja ustaliłam sobie kilka zasad. Przede wszystkim, pierwsza sprawa, nigdy nie patrzę na swoje ciało kiedy tańczę, ale to przenigdy, to pozwala spać mi spokojnie, w końcu czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, kiedy tańczę nie myślę o tym czy jestem naga, nie chcę patrzeć i nie chcę widzieć. Bardzo mi to pomaga, raz spojrzałam się w lustro i bardzo tego żałowałam, nie zdawałam sobie sprawy, że widok samej siebie nago, może przyspożyć aż tyle wyrzutów sumienia. Skupiam się na tańcu, tak by każdy mężczyzna był zadowolony.

Nigdy też, nie upijam się do nieprzytomności, są metody które pozwalają przetrwać całą noc trzeźwo. Najlepiej dzielić się alkoholem z resztą dziewczyn, a jak nie ma wyjścia to odlewa się szampana na podłogę lub za sofę, tak żeby nikt nie zauważył. Choć mnie trudno jest wylewać, bo kocham szampana i nie miałabym serca uronić nawet kropli. Inne dziewczęta się nie krępują, ale barmani czy obsługa sanitarna klubu nie mogą uwierzyć, że nie raz wylewamy szampana, którego ktoś kupił za kilka tysięcy złotych.

Detox, przy najmniej raz w tygodniu nie piję alkoholu. Choć staram się by było tak jak najczęściej, natomiast jeżeli już są takie dni, że pije się nieustannie, wówczas biorę kilka dni wolnego, żeby odzyskać energię, bo możecie mi wierzyć, jest to wbrew pozorom ciężka praca.

Tak, jest ciężka i nie mówcie mi ,że nie. Co z tego ile zarabiam nie ważne, nie wasza sprawa. Też każdy chciałby mieć takie wynagrodzenie, ale ja pracuję na nie sama, to ja pokazuję dupę chociaż nie jest mi łatwo, ja zarywam 7 nocy w tygodniu, i nie ma dnia żebym obudziła się przed południem, mam kaca? Co z tego, muszę iść do pracy. Praktycznie nie jem - nie ma kiedy, kiedy się budzę - mam kaca, więc i jeść się nie chce więc szykuję się i Idę do pracy. Wracam pijana - nie mam siły gotować więc gotuję wodę i jem zupkę chińską, bez niej bym zginęła to mój główny składnik diety. No właśnie pytam się jakiej? Samodestrukcyjnej to chyba najlepsze z określeń, ale na taką drogę się zdecydowałam więc muszę dać sobie rade, nie ma dnia,  że mi się nie chce. Trzeba zapłacić za mieszkanie, zbierać  na swoje i tak codziennie, bez końca.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz mi coś powiedzieć? Zapytać się o coś?