Dzień dobry wszystkim!
Choć ja niedługo idę do łóżka, dla was zaczyna się dzień.
Poniedziałek jak zwykle bez fajerwerków... No cóż, nie wymagajmy cudów. Choć trochę ludzi się przewinęło i mam zamiar o tym napisać.
Także, do pracy dotarłam dziś później niż zwykle. Miałam sporo na głowie, nie zdążyłam wyrobić się w czasie. Byłam o 22, już wtedy siedziało dwóch gości. O nich pisać nie będę bo nie miałam z tym nic wspólnego.
Napiszę o tym co działo się nieco później. Siedząc na loży owinięta kocem obserwowałam, jak wiernie przybywa grupa mężczyzn, wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że było ich z ośmiu, a każdy z nich z plecakiem (wtf?) i nie, nie byli nastolatkami, na oko mieli między 25-30 lat. Także, mój entuzjazm na przyjście gości był znikomy. Z góry wiedziałam, że z nich na pewno nic nie będzie. I nie było...
Chwilę później przyszło dwóch mężczyzn w garniturach, z takimi to zawsze coś da się zarobić. Oczywiście nie zdążyłam ruszyć się z miejsca, a towarzystwo już było zajęte. Jedna dziewczyna poszła na taniec z obcokrajowcem, długo jej nie było. Po czym wróciła i dostała od drugiego mężczyzny 100 złotych. Myślę sobie, coś tu nie gra? Olałam to, podeszłam do obcokrajowca. Sympatyczny choć pijany, bełkotał po angielsku z mocno niemieckim akcentem, oczywiście zaobrączkowany. Nie odbyłoby się bez biadolenia, jaka to piękna jestem etc, zapytał czego chcę się napić, więc mówię mu, że chętnie szampana, podałam kilka cen (w zależności od danego szampana). Zgodził się bez większego problemu i to nie na najtańsze wino musujące tylko na któregoś z rzędu szampana. W tym momencie drugi mężczyzna włączył się w rozmowę, mówiąc mi : on jest moim gościem, ja płacę za to wyjście i nie stać mnie na szampana. Zajmij się nim, dam ci stówę, a ty weź go do góry na 30 minut. Tłumacze mu : taniec trwa jedną piosenkę czyli między 3 a 5 minut i nie ma mowy o pół godziny. Koleś brnął dalej, twierdząc, że koleżanka poszła za stówę na pół godziny. Wkurzyłam się.
Wkur*ia mnie takie chamstwo, mamy swoje zasady ustalone, większość z nas trzyma się tego, dlatego nikt nie musi tego pilnować, a ta pinda już nie pierwszy raz robi przekręty. No nic..wracając do sytuacji, wzięłam stówę, zatańczyłam i odeszłam od towarzystwa.
Resztę nocy przesiedziałam obserwując co dzieje się wokół mnie. Nic ciekawego. No może dla was, wydać się ciekawe, przyszedł chłopak, z dwiema koleżankami. I jedna z nich wzięła sobie taniec prywatny i postawiła 2 drinki jednej z tancerek.
Ja to z kobietami nie lubię, dziwnie się czuje na tańcu kiedy dotyka mnie kobieta, jest inaczej...Bo facet to wiadomo, że łapy pcha gdzie może, oczywiście nie może zbyt wiele. Na całe szczęście, kobiety pojawiają się sporadycznie. Uff...
Było również cotygodniowe rozliczenie z tańców na kartę, drinków i szampanów... słabiutko, słabiutko. Z utęsknieniem czekam na koniec marca, wtedy zaczyna się rewelacyjny sezon a można zarobić wtedy naprawdę świetne pieniądze.
Tymczasem, idę spać. Za 5 godzin nawiedza mnie ekipa od sprawdzenia instalacji gazowej.. chcę chociaż trochę przypominać człowieka po kilku godzinach snu.
Miłego dnia
Stripper.
Po za tematem, dziękuję mojemu wiernemu czytelnikowi, że nie zraził się mojego bloga po kilku dłuższych nieobecnościach. Obiecuję poprawę :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chcesz mi coś powiedzieć? Zapytać się o coś?