Witajcie, chciałabym nadmienić iż nastąpiło trochę zmian w moim życiu.
Dlatego wracam po dłuższej przerwie, niestety moja nieobecność była spowodowana zmianą miejsca zamieszkania i załatwianiem spraw dotyczących internetu.
Już jestem.
Zacznę od tego, że w pracy mały kryzys, więc dzieje się dużo.
Do każdego gościa jest wyścig szczurów co nie jest pozytywne dla nikogo. W końcu panowie nie czują się swobodnie, kiedy nie mają czasu nawet by oswoić się z miejscem. Zaraz po zamówieniu drinka, leci tabun dziewczyn, które osaczają przybyłego gościa, czego efektem jest niechęć do zabawy. Niestety ukraińskie dziewczyny nie mają wstydu, nie znają również granic jakiegokolwiek pohamowania swoich durnych tekstów.
Niestety pracują one w taki a nie inny sposób, czym powodują, że my polki nie mamy zarobków. Zbuntowałyśmy się z dziewczynami. I niestety chcemy czy nie, również włączyłyśmy się w wyścig szczurów. Satysfakcja jest ogromna, kiedy dziewczyny ze wschodu nie "dobiegają" do gości pierwsze.
Z tego tytułu, rozwinęła się wojna polsko ukraińska. Wszystkie wszystkim życzą źle. Nie chcę wnikać w szczegóły naszych zachowań, ale dla osób z zewnątrz, oglądanie tych sytuacji jest dość śmieszne!
W piątek trafił mi się prześmieszny gość ( pozdrawiam go). Zadbany aż za bardzo, sprawiający wrażenie geja, więc nawet nie kusiłam się by do niego podejść, tak odprawiał dziewczynę po dziewczynie. W pewnym momencie, zauważyłam, że śledzi każdy mój ruch, ale udawałam że tego nie widzę. Ostatecznie zawołała mnie koleżanka, no i podeszłam. Wpadł po uszy, zaczął mówić ,że tworzymy idealną parę. Koleżanki nie mogły oprzeć się kpin w jego kierunku, pytając o czym ja z nim mogę rozmawiać.
Faktycznie stranger z niego był niesamowity. Najlepsze było to, że zorientowałam się, że koleś używa damskich perfum, myślałam że padnę ze śmiechu.
No nic, później przyszedł czas na pana z Libii, który proponował zabranie mnie do hotelu w zamian za drinka, wytłumaczyłam mu krótko zasady mojej pracy. Albo drink, albo taniec albo baw się sam, a ja do hotelu nie idę. Poprosił o chwilę namysłu, po czym odeszłam. Zajęłam się wówczas innym mężczyzną, postawił butelkę za spore pieniądze, a poprzedni adorator nagle się zdecydował, niestety było za późno byłam już zajęta zabawianiem kogoś innego.
Dziś idę do pracy, niedziele są zawsze ciekawe, dlatego ,że przybywa tylko kilka zbłąkanych dusz, ale to nie znaczy, że niedziela jest złym dniem do zarobków. Zobaczymy jaki będzie tego efekt, o którym napiszę jutro :)
Jeżeli mam jakichkolwiek wiernych czytelników, chciałabym ich przeprosić za nieobecność, niestety życie czasem nie pozwala mi na odrobinę wolnego czasu, tym razem obiecuję, będę pisać codziennie:)
Pozdrawiam,
Stripper ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chcesz mi coś powiedzieć? Zapytać się o coś?